Dzień dobry
Panie Lulku, drodzy Blogowicze. Impreza piwna w MiniBrowarze Haust udała się. Wnętrze przytulne, pustawe po południu a w nocy tłoczne. Stoły przyśrubowane do podłogi dają poczucie bezpieczeństwa. Browar oferuje 5 rodzajów piw: jasne jeczmienne, angielskie typu Amber, podobny do koźlaka ciemny Bock, pszeniczne Wiezen, portera i Haust specjalny na miodzie. Ja, zakładając kilkugodzinną imprezę, wybrałem jasne jęczmienne o niewielkiej ilości alkoholu, które pozwala się leciutko upijać aż do osiągnięcia późną nocą stanu słodkiej senności. Kuchnia porządna - to najlepsze określenie! Zakąski typowo piwne - grzanki z serem pikantnym i lekką nutą wędzonego boczku, kawałki kurczaka w panierce pachnącej piwem smażone na głębokim tłuszczu maczane w pikantnym sosie, chleb żytni ze wonnym smalcem i kiszonymi ogórkami, ziemniaki w mundurkach faszerowane boczkiem. Ucha świńskiego niestety nie było. Ale za to na gorąco pyszna zupa piwna, cebulowa z grzankami, karkówka pieczona i żeberka. Do tego zrazy piwosza z ziemniaczkami no i golonka. Zrazy bardzo solidne podobnie zresztą jak golonka. Gdy ją zobaczyłem pomyślałem:”Prawdziwa Gruba Berta”. Faktycznie wyglądała na półmisku jak ciężkie niemieckie działo oblężnicze otoczone fortyfikacjami z duszonych w sosie piwno-golonkowych warzyw. Ledwie ją pokonałem! No i tak zeszło do późnej nocy. Mimo dużej ilości kufli wstałem rankiem bez “zespołu dnia drugiego” a nawet w kwitnącym nastroju i wytrzymałem intelektualnie długą dyskusję pod wiejskim sklepem ze znajomym malarzem o objawieniach błogosławionej Faustyny. Niewątpliwie świadczy to dobrze zarówno o piwie jak i towarzyszącej mu wyżerce. Polecam z czystym sumieniem MiniBrowar Haust w Zielonej Górze .
Pozdrawiam