Przyznacie, mam nadzieję, że z tą niepełnoletnią Rybką to duża frajda, dzięki, Rybko. Zeby nie było, że niczego nie wniosłem w temacie, zapodam adres, gdzie niczego zjeść się nie da: Wrocław, ul. Nowowiejska 87, “Bar pod kuflem” - piwo za to z beczki, no i dyskusje prosto z życia,
i tu proponuję równoległa listę, gdzie chodzić na jedzenie nie należy, taki anty przewodnik, sądzę, że równie przydatny, choć pewnie dużo bardziej rozwlekły, przy okazji dołozę do listy anty ” Dwór Wazów” na Rynku w tymże samym W-wiu, wprawdzie wystrój godny, ale obsługa bez pojecia, przy cenach które sugerują nieuczciwie, że pojecie jest w ich zasiegu; z kolei, żeby całkiem nie było na nie, uczciwie polecam na tym samym Rynku “Bar pod jeleniem”, bez pretensji, obficie i dobre, np golonka z rusztu+sałatki po polskiemu, wpawdzie nieco się wygłupiają z jakimś łososiem syntetycznym, ale po prostu nie należy go zamawiać, lekcja do zapamiętania: w Polsce - po polsku, smacznego.